czwartek, 9 maja 2013

Part I - It's me

Jak co dnia szykowałam się do pracy. Stałam przed szafą przeglądając moje ciuszki. Może nie było tam garsonek i sukieneczek przed kolano, ale do mojego stylu pracy nadawało się to co wisiało na wieszakach. Spokojnie przeglądałam zawartość szafy. Aż moim oczom ukazała się jeansowa koszulka przed pępek wysadzana różnymi kolorowymi koralikami. Do tego wyciągnęłam niebotycznie obcisłe skórzane rurki oraz buty na wysokim obcasie. Potem usiadłam przed wielkim lustrem należącym do mnie i moich dwóch... koleżanek. Zerknęłam na swoje odbicie. Wyglądałam jak zawsze. Przewróciłam oczami. Podkreśliłam oczy czarną kredką i tuszem, a na ustach pojawiła się krwisto czerwona szminka. Zakręciłam kosmyki moich ciemnych włosów na lokówkę, aby powstały na nich słodkie fale. Posypałam się jeszcze delikatnie brokatem, aby lśnić niczym gwiazda. Dziwny strój do pracy? Nie dla mojej! Byłam piosenkarką w jednym z barów w Wolverhampton w UK. Wszystko wydawało się wspaniałe bo spełniałam marzenia, ale w tym wszystkim tkwił jeden mały haczyk. Musiałam robić coś czego nie chciałam. Coś co prześladowało mnie w najgorszych koszmarach. Po każdym występie byłam zmuszana do pracy jako dziwka. Jak zmuszana? Przez pistolet, który zawsze ze sobą nosił mój... alfons (tak to się chyba nazywa). Wstałam od lustra nie chcąc gapić się na oblicze puszczalskiej mnie. Usiadłam na łóżku i zerknęłam za okno. Padał deszcz. Słońce idealnie zostało pokryte chmurami. Nic nie odzywało się na dworze, tylko wiatr ścigał przed sobą uciekające liście. Było tak samo jak w dzień kiedy zaczął się ten koszmar. Zatonęłam myślami w przeszłości kiedy mieszkałam jeszcze w Menchesterze.

RETROSPEKCJA

Byłam ledwo po kłótni z rodzicami. O co? O to, że policja przywiozła mnie z wytrzeźwiałki, bo napiłam się  z kumpelami na imprezie i jeszcze tłukłyśmy się z paroma dziewczynami przy czym wybiłyśmy parę szyb i takie tam. Jednak rodzice robili aferę o nic. Starałam się bronić, ale jedyne co uzyskałam to cios w twarz. Wtedy wybuchłam i uciekłam do swojego pokoju. Zamknęłam się tam. Rodzice chcieli mnie przeprosić, ale miałam to w dupie. Po cichu spakowałam swoje rzeczy. Poczekałam aż wszyscy zasną, a potem przez okno wymknęłam się z tego piekła. Nie miałam ochoty siedzieć więcej z tymi debilami. Dla mnie byli nikim. Skoro raz mnie ojciec uderzył pewnie zrobiłby to drugi raz, ale ja bym na to nie pozwoliła. Wolałam uciec niż znów dać się poniżyć. Wałęsałam się po ulicach Menchesteru nie wiedząc co ze sobą zrobić. To co się stało zaczynało mnie przybijać. Usiadłam na krawężniku ze łzami w oczach. Nagle podjechało czarne auto z przyciemnionymi szybami. Okno uchyliło się ukazując młodego mężczyznę. Wysiadł on z auta i zobaczyłam go całego. Miał krótko obcięte blond włosy, szerokie barki. Był ubrany jak obecne gwiazdy pop. Trzeba przyznać, że był całkiem przystojny. Facet usiadł koło mnie. Wyglądał na całkiem miłego, a jego szmaragdowe oczy lśniły pod wpływem światła z lamp pojazdu. Te oczy. On nie mógł mi krzywdy zrobić. Wiedziałam o tym. Chłopak usiadł obok mnie i wyciągnął paczkę fajek. Poczęstował mnie jedną. Bez wahania wzięłam ją w łapki i odpaliłam. Zaciągnęłam się potężnym dymem. Trochę się uspokoiłam dzięki temu. Mój towarzysz uśmiechnął się do mnie szeroko.
-Jestem Mike- powiedział uroczo, podając mi swoją rękę. Ścisnęłam ją słabo i starałam się odwzajemnić uśmiech.
-Katy- przedstawiłam się. Znów zobaczyłam ten uśmiech, a ja głupia spuściłam oczy jak ostatnia gimbuska. Nie miałam ochoty się odzywać. Może nie tyle co "nie chciała", ale wiedziałam, że jeżeli zacznę to mogę się rozkleić. W końcu jednak wciąż czułam ten ból. Nawet nie ten na policzku, z którego ciekła mi krew jeszcze po uderzeniu ojca, tylko ten mentalny. Wiedziałam, że nie mam już rodziny. Chłopak chyba zauważył że coś jest nie tak, bo objął mnie opiekuńczo ramieniem. Po sekundzie wytarł moje usta chusteczką. Westchnęłam cicho.
-Mogę Ci jakoś pomóc?- zapytał troskliwie. Pokręciłam przecząco głową. Musiałam sobie sama z tym wszystkim radzić.- Możesz mi zaufać- szepną. W jego głosie było coś co sprawiło, że bańka pękłam. Łzy wypłynęły mi na policzki. Opowiedziałam mu co się stało w domu i że uciekłam stamtąd. Wyglądał na zmartwionego. Nie dziwiłam się. W końcu nie często się słyszy od obcej dziewczyny takich żalów. Poczułam, że Mike przyciska mnie jeszcze mocniej do siebie.-Nie chcę wyjść na pedofila czy coś, ale nie pozwolę Ci spać na dworcu. Zabiorę Cię do siebie.- powiedział i zaczął powoli mnie podnosić do góry. Miałam jakieś wyjście? Nie widziało mi się spanie pod gołym niebem. Dałam się doprowadzić do samochodu. Byłam głupia? Jasne! Ale wtedy nie myślałam. Zresztą Mike był na prawdę miły. Rozłożyłam się na miękkiej kanapie. Nie miałam siły się ruszyć. Przymknęłam oczy, a kiedy znów je otworzyłam leżałam na miękkim łóżku, a po pokoju krzątał się zapracowany Mike. Podniosłam się na łokciu i przyglądałam się chłopakowi. Wyglądał na zdenerwowanego.
-Coś się stało?- zapytałam z zainteresowaniem. Mike spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
-Piosenkarka w barze, który prowadzę zachorowała. Szef mnie udusi- jęknął przeciągle. Wpadłam na pomysł. On mi pomógł to teraz ja bym mogła mu się odwdzięczyć. Zeskoczyłam z łóżka.
-Ja trochę śpiewam, mogę ją zastąpić- powiedziałam nieśmiało. Chłopak spojrzał na mnie ze zdziwieniem i jakimś dziwnym grymasem, więc wzięłam tylko głęboki wdech i zaczęłam śpiewać. Jego mina zmieniła się diametralnie. Oczy rozszerzyły się mu tak, że myślałam iż zaraz wypadną mu z orbit. Zamknęłam się, a chłopak krzyknął:
-Jesteś świetna!
Wyszczerzyłam się delikatnie i nieśmiało. Policzki zaszły mi czerwienią. Mój wybawca wybiegł z pokoju aby zaraz wrócić z jakąś niską kobietą  w blond loczkach i mega wielkimi tipsami. Dziewczyna chodziła dookoła mnie i przyglądała się mojej figurze. Potem podeszła do szafy i wyciągnęła jakieś ciuchy każąc mi się ubrać. Posłusznie zdjęłam z siebie dresy i założyłam obcisłą sukienkę ledwo zakrywającą mi tyłek z dekoltem do pasa (dosłownie). Do tego dostałam lakierowane czarne szpilki. Włosy kobieta związała mi w kucyk i nałożyła mase makijażu. Podobało mi się to jak wyglądałam. Kiedy zerknęłam na Mike'a, patrzył na mnie z dumą. Kiedy był pewien że skończyłyśmy złapał mnie za rękę i wyciągnął z pokoju. Od razu usłyszałam dudniącą muzykę. Czyli klub i mieszkanie mojego towarzysza było w tym samym budynku. Fajnie. Stanęliśmy przed wielkimi drzwiami. Kiedy chłopak je otworzył je zobaczyłam masę tańczących ludzi. Przeciskaliśmy się między nimi. Mike prowadził mnie na scenę. Kiedy oboje stanęliśmy na deskach, cała sala umilkła, a chłopak wyjaśnił szybko co się stało i oddał mi mikrofon. Zaczęłam od "I hate this part" Pussycat Dolls. Cała sala bawiła sie do upadłego. Tańczyli, pili, a ja śpiewałam z zapałem. Było świetnie. Po kilku godzinach zeszłam do mojego rycerza. Uśmiechnęłam się do niego.
-Masz jeszcze jedno zadanie- powiedział tajemniczo. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Zerknęłam na niego pytająco. Facet kiwną ręką w lewą stronę i za chwilę pojawił się przy nas jakiś koleś z łysą głową. -Zapłacił mi za noc z Tobą. Więc pójdziesz z panem.
Zerknęłam na niego z szeroko otwartymi oczami. Co on powiedział? Sprzedał mnie?
-Co?! Nie ma mowy! Wychodzę!- warknęłam. Wtedy blondyn złapał mnie za ramię przyciągając moje plecy do swojej klatki piersiowej. Poczułam że coś kuje mnie w bok. Zerknęłam na dół. Pistolet. Jęknęłam głucho. W co ja się wpakowałam?!
-Pójdziesz z panem. Jasne?
Kiwnęłam potakująco głową. Mike pchnął mnie w ramiona łysego. Od razu zabrał mnie na zaplecze... To był najgorszy dzień mojego życia... To wtedy zaczął się ten jebany koszmar...


KONIEC RETROSPEKCJI

Z zamyślenia wyrwał mnie głos Mary. Mojej przyjaciółki, która została złapana przez Mike'a tak jak ja.
-Katy, masz wejść na scenę, a potem masz jakiegoś ważnego klienta. Mike kazał Ci powiedzieć że jak coś spieprzysz to tym razem Cię zabije- wyjaśniła ze łzami w oczach. Przytuliłam ją mocno do siebie. Ja już byłam przyzwyczajona do tego wszystkiego, ale ważny klient? Dlaczego ja?! Westchnęłam cicho i trzymając Mary za dłoń wyszłam z naszego pokoju i ruszyłam do baru. Znów zaczynało się piekło. Widziałam jak dziewczyna się trzęsie.
-Spokojnie Mary, nic mi nie będzie. Zrobię swoje i do Ciebie wrócę- powiedziałam całując ją w policzek. Przez kolejne drzwi musiałam przejść sama. Prowadziły one do gabinetu mojego oprawcy. Nacisnęłam niepewnie klamkę i weszłam do pomieszczenia. Śmierdziało tam fajkami i alkoholem. Spojrzałam na faceta przede mną. -Słyszałam, że znów masz dla mnie robotę ekstra- powiedziałam obojętnie. Mike wstał przede mną powiedział pewnym i ochrypłym głosem:
-Usiądź to Ci wszystko wyjaśnię...

4 komentarze:

  1. :O:O:O:O:O Masakra!!! :D Czytałam już kiedyś twoje opowiadania, ale to w porównaniu z tamtym to arcydzieło :D Podoba mi się to, że tak wiele się nauczyłaś i zmieniłaś swój styl pisania :D Ta forma po prostu jest najlepsza i tego się trzymaj :)
    Fragment bardzo mi się podobał :D nawet to że Katy jest dziwką :D (z przymusu) :D ale pewnie to się zmieni :)
    Czekam z niecierpliwością na kolejny fragment!
    Twoja Caryca :*

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie XDD
    podoba mi się pomysł na fabułę
    może opiszesz tą "ekstra robotę", co ??
    chętnie poczytam :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaki mam plan, jak myślisz, bardzo lubię szczegółowe opisówki o czym dobrze wiesz ^^ także w kolejnym rozdziale trochę zaszaleję :)

      Usuń