niedziela, 26 maja 2013

Part IV - I can help you

Nie wiem ile tak siedziałam. Wciąż nie wierzyłam, że coś takiego mogło mi się przytrafić. Przecież przez całe życie byłam nikim. Jedyną rzeczą jaka mi pokazywała, że to mi się nie przyśniło była jego koszula, która wciąż spoczywała na moich ramionach. Wtuliłam się w materiał zaciągając się zapachem perfum. Tak pięknie pachniały. Przypominały mi o Nim. Tym przystojniaku o zielonych oczach i burzą ciemnych loków na głowie, który zobaczył we mnie kogoś kto moim zdaniem zniknął. Zobaczył we mnie tą Katy, która musiała zostać stłumiona, bo w innym wypadku za pewne chłopak nie zdążył by mnie poznać, bo jedyną ucieczką od tego piekła była śmierć. Kiedyś usłyszałam, że mogłabym uciec. Owszem. Mogłam, ale Mike miał tak długie macki władzy, że by mnie znalazł zanim zdążyłabym cokolwiek zrobić. Strach po prostu mnie paraliżował. Taka była prawda. Nie wiem jak długo tak rozmyślałam, ale raczej sporawy kawałek czasu. Położyłam się na mojej pościeli i przymknęłam oczy. Z zamyślenia wyrwało mi potężne trzaśnięcie drzwi. Myślałam, że to przerażona Mary, przybiegła zobaczyć czy wszystko ze mną w porządku, ale zamiast niej zobaczyłam grubego faceta. Wyglądał na wściekłego i podburzonego. Spojrzałam na niego z przestrachem. Czyżby Hayden mu nie zapłacił? Nie, loczek nie zrobiłby mi tego. Mike podszedł do mnie wyciągając z łóżka i uderzając w twarz z całej siły. Poczułam krew w ustach i, że coś płynie mi po górnej wardze. Przejechałam tam dłonią. Stróżka czerwonego płynu. Nogi zachwiały się pode mną. Jednak alfons trzymał mnie w potężnym uścisku. Nie wiedziałam co się dzieje. Przecież... To nie ja zawiniłam, tylko klient się ode mnie odsunął. Ja robiłam wszystko tak jak robić to miałam. Zaczęłam dyszeć ciężko. Ten sukinsyn wyglądał jakby brał jakąś chorą satysfakcję z widoku krwi na moich policzkach. Mężczyzna pchnął mnie na ścianę z całej siły tak, że uderzyłam o nią głową i straciłam na chwilę przytomność. Kiedy się ocknęłam czekał mnie nie miły cios w brzuch. Zwijałam się z bólu. Nawet nie wiedziałam za co tak obrywam. A On? Uśmiechał się chytrze. Widział, że cierpiałam. Wszystko mnie bolało, dosłownie wszystko. Nagle zostałam puszczona. Osunęłam się po ścianie na podłogę, gdzie zarobiłam jeszcze parę kopów w brzuch, co tylko spotęgowało falę krwi na podłodze sypialni. Przy mnie w zastraszającym tempie rosła wielka kałóża składająca się na moje słone łzy i czerwoną ciecz wydostającą się z mojego nosa i ust. Dyszałam jak po maratonie. Nagle poczułam jak facet łapie mnie za szyję i znów podnosi przygniatając do ściany. Powoli traciłam oddech. Mike coraz mocniej ściskał moje gardło.
-Chyba Ci mówiłem, że to w jaki sposób tu jesteś ma być tajemnicą, co?- warknął. Jeszcze mocniej zaciskając dłoń. Brakowało mi powietrza. Złapałam dłońmi jego nadgarstek, wbijając w niego paznokcie. Nic to nie dało. Czyli pewnie Hayden coś powiedział. Był wściekły jak wychodził ode mnie. Może powiedział coś w przypływie emocji. Sama nie wiedziałam. Przymknęłam oczy. Zapas tlenu mi się skończył, a ja nie mogłam już oddychać. Zaczęłam wierzgać nogami, które wisiały delikatnie nad ziemią. Krew powoli odpływała mi z twarzy. Czułam wręcz jak blednę. -Masz jednak szczęście, że Hayden sporo za Ciebie zapłacił i pewnie byłby wściekły gdybyś nagle zniknęła z klubu. Tym razem nic Ci nie zrobię, ale za kolejną niesubordynację, najpierw zabiję Mary, a potem Ciebie[/b]- powiedział mi do ucha i na szczęście puścił mnie. Znów osunęłam się po ścianie. Prosto w kałużę krwi. Mike nic nie zrobił z tym. Po prostu wyszedł. Leżałam tak jakbym już była martwa. Łzy mieszały się z krwią. Czułam charakterystyczny metaliczny smak w ustach. Oddychałam głośno i mocno. Hiperwentylacja była najlepszym określeniem tego wszystkiego. Potem znów otworzyły się drzwi. Przestraszona skuliłam się. Za chwilę usłyszałam cichy pisk. Dziewczęcy głos coś do mnie mówił, ale ja już nie kontaktowałam. Słyszałam jak przez mgłę swoje imię, wzrok mi szwankował. Wszystko było takie zamazane. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Potem była już tylko przytłaczająca moją posturę ciemność.

***

Nie wiem ile byłam nie przytomna, ale kiedy się ocknęłam siedziała przy mnie Mary. Miała zapuchnięte oczy. Musiałą płakać. Spojrzałam za okno. Było ciemno. Głowa mnie bolała jakbym co najmniej kamieniem w nia dostała. Jęknęłam głucho. Podniosłam się na łokciu. Dziewczyna patrzyła na mnie przepraszającym wzrokiem.
-Ile byłam nie przytomna?- zapytałam. Jak Hayden wychodził ode mnie była północ. Potem tamte wydarzenia... Skoro było ciemno musiałam być nie przytomna cały dzień, a ten sukinsyn nawet po pogotowie nie zadzwonił. Mary spojrzała na mnie załamana.
-Cały dzień. Mike powiedział, że jak się obudzisz mam Ci przekazać, że przez kilka dni będziesz tylko kelnerką[/b]- westchnęła dziewczyna. Skoro nie wypytywała mnie o co poszło to oznaczało, że Mike musiał jej powiedzieć.  A skoro miałam przerwę w prostytucji to pewnie moja twarz wyglądała okropnie. Przynajmniej będę miała troszeczkę wolnego.
Nic nie odpowiedziałam. Wstałam tylko z łóżka i ubrałam uniform baru czyli szorty, czarny stanik i czerwona czapka z daszkiem. Mary już dawno była ubrana. Weszłam jeszcze do łazienki chcąc zobaczyć jak się prezentuję. Wyglądałam cholernie źle! Podbite oko, opuchnięta twarz, masa siniaków i rozcięta warga. Nałożyłam makijażu, żeby zasłonił to co najgorsze. Zresztą w klubie ciemno było, więc nikt pewnie nie zauważy, ze coś jest nie tak.
Razem z Mary zeszłyśmy do baru. Chodziłyśmy z drinkami po pomieszczeniu. Mike wkręcił, że jestem obłożnie chora i nie mogę śpiewać, bo największą uwagę zwraca na zdrowie pracowników. Zaśmiałam się jak głupia. Kilku ludzi spoglądało na mnie ze zdziwieniem, ale ja po prostu ryszał przed siebie z tacą pełną drinków i piw. Nie minęła chwila a taca była pusta. Wracałam do baru po koleją porcję trunku, kiedy na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę do góry co było największym błędem na świecie.
-Co Ci się stało?- usłyszałam pytanie. Kiedy spuściłam głowę, On złapał mnie za brodę i uniósł ku górze. Przyglądał sie temu co zgotował mi wczoraj Mike. Widziałam w jego oczach ból, strach, złość i coś jeszcze, tylko nie umiałam tego zlokalizować.
-Nic- szepnęłam. Oczywiste, że kłamałam. Przecież nie powiem mu prawdy. Choć pewnie już sam się domyślił co się stało. Miałam rację. Jeszcze chwilę się mi przyglądał, a potem warknął:
-Zabiję sukinsyna
Złapałam go za ramię, przyciągając do siebie. Nie wiedziałam skąd u mnie taki odruch. Wtuliłam się w niego.
-Hayden, jeżeli coś powiesz to ja dostanę- powiedziałam. Oczywiście, że mu nie powiedziałam, ze Mike pobił mnie, bo On interweniował. Chłopak objął mnie, a po chwili poczułam jak wsuwa mi coś pod materiał spodenek. Coś zimnego i metalicznego. Spojrzałam na swoje szorty. Zobaczyłam telefon. Spojrzałam na chłopaka pytająco.
-Chcę pomóc Tobie i Mary, ale musicie współpracować- powiedział. Uśmiechnęłam się szeroko do niego. Był taki kochany. Pokiwałam potakująco głową, wsuwając komórkę jeszcze głębiej, żeby mi nie wypadła, ale żeby też nikt jej nie zauważył. -Muszę iść, bo Mike nie pała do mnie miłością- powiedział chłopak. No tak. Nie dziwiłam się. Zresztą pewnie gdyby zobaczył teraz mnie i Hayden'a dostałby jakiejś apopleksji, a wtedy mogłam żegnać się z życiem. Chłopak jak nagle się zjawił, tak nagle zniknął. Jednak zanim rozpłyną się wśród tłumu, ucałował mój policzek.
Resztę wieczoru biegałam jak debilka, zadowolona i uradowana tym wszystkim. Po skończonej pracy padłam na łóżko jak kawka. Telefon leżał pod poduszką. Nawet Mary o nim nie powiedziałam. Nagle poczułam wibrację. Moja przyjaciółka spała, więc spokojnie wyjęłam telefon. Uśmiechnęłam się widząc wiadomość.

Masz wiadomość od: Hayden

Słodkich snów księżniczko ;*



Wiadomość wysłana do: Hayden

Dziękuję. Mam nadzieję, że się niedługo zobaczymy...



Masz wiadomość od: Hayden

To nastąpi szybciej niż myślisz, dobranoc ;)



Wiadomość wysłana do: Hayden

Dobranoc <3




Nie miałam bladego pojęcia o co może mu chodzić, ale czułam, że On nigdy nie rzuca słów na wiatr. Miałam nadzieję, ze niedługo znów zobaczę jego ciemne loczki i zielone oczy. Zasnęłam myśląc o Nim. Nawet nie wiedziałam, że zaprząta mi ciągle swoją osobą moje myśli, a co najlepsze prawdopodobnie serce i duszę...

3 komentarze:

  1. BOSKIE!!!!! Czekam na kolejną część^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tymi smsami przesadziłaś :D chłopaki tak nie piszą :D chyba xd
    Nie będę się ciągle powtarzała, że to BOSKIE opko :D
    P.s te gwiazdy tak przeszkadzają w czytaniu że to głowa mała xd

    OdpowiedzUsuń