Nie wiem ile tak siedziałam. Wciąż nie wierzyłam, że coś takiego
mogło mi się przytrafić. Przecież przez całe życie byłam nikim. Jedyną
rzeczą jaka mi pokazywała, że to mi się nie przyśniło była jego koszula,
która wciąż spoczywała na moich ramionach. Wtuliłam się w materiał
zaciągając się zapachem perfum. Tak pięknie pachniały. Przypominały mi o
Nim. Tym przystojniaku o zielonych oczach i burzą ciemnych loków na
głowie, który zobaczył we mnie kogoś kto moim zdaniem zniknął. Zobaczył
we mnie tą Katy, która musiała zostać stłumiona, bo w innym wypadku za
pewne chłopak nie zdążył by mnie poznać, bo jedyną ucieczką od tego
piekła była śmierć. Kiedyś usłyszałam, że mogłabym uciec. Owszem.
Mogłam, ale Mike miał tak długie macki władzy, że by mnie znalazł zanim
zdążyłabym cokolwiek zrobić. Strach po prostu mnie paraliżował. Taka
była prawda. Nie wiem jak długo tak rozmyślałam, ale raczej sporawy
kawałek czasu. Położyłam się na mojej pościeli i przymknęłam oczy. Z
zamyślenia wyrwało mi potężne trzaśnięcie drzwi. Myślałam, że to
przerażona Mary, przybiegła zobaczyć czy wszystko ze mną w porządku, ale
zamiast niej zobaczyłam grubego faceta. Wyglądał na wściekłego i
podburzonego. Spojrzałam na niego z przestrachem. Czyżby Hayden mu nie
zapłacił? Nie, loczek nie zrobiłby mi tego. Mike podszedł do mnie
wyciągając z łóżka i uderzając w twarz z całej siły. Poczułam krew w
ustach i, że coś płynie mi po górnej wardze. Przejechałam tam dłonią.
Stróżka czerwonego płynu. Nogi zachwiały się pode mną. Jednak alfons
trzymał mnie w potężnym uścisku. Nie wiedziałam co się dzieje.
Przecież... To nie ja zawiniłam, tylko klient się ode mnie odsunął. Ja
robiłam wszystko tak jak robić to miałam. Zaczęłam dyszeć ciężko. Ten
sukinsyn wyglądał jakby brał jakąś chorą satysfakcję z widoku krwi na
moich policzkach. Mężczyzna pchnął mnie na ścianę z całej siły tak, że
uderzyłam o nią głową i straciłam na chwilę przytomność. Kiedy się
ocknęłam czekał mnie nie miły cios w brzuch. Zwijałam się z bólu. Nawet
nie wiedziałam za co tak obrywam. A On? Uśmiechał się chytrze. Widział,
że cierpiałam. Wszystko mnie bolało, dosłownie wszystko. Nagle zostałam
puszczona. Osunęłam się po ścianie na podłogę, gdzie zarobiłam jeszcze
parę kopów w brzuch, co tylko spotęgowało falę krwi na podłodze
sypialni. Przy mnie w zastraszającym tempie rosła wielka kałóża
składająca się na moje słone łzy i czerwoną ciecz wydostającą się z
mojego nosa i ust. Dyszałam jak po maratonie. Nagle poczułam jak facet
łapie mnie za szyję i znów podnosi przygniatając do ściany. Powoli
traciłam oddech. Mike coraz mocniej ściskał moje gardło.
-Chyba Ci
mówiłem, że to w jaki sposób tu jesteś ma być tajemnicą, co?- warknął.
Jeszcze mocniej zaciskając dłoń. Brakowało mi powietrza. Złapałam dłońmi
jego nadgarstek, wbijając w niego paznokcie. Nic to nie dało. Czyli
pewnie Hayden coś powiedział. Był wściekły jak wychodził ode mnie. Może
powiedział coś w przypływie emocji. Sama nie wiedziałam. Przymknęłam
oczy. Zapas tlenu mi się skończył, a ja nie mogłam już oddychać.
Zaczęłam wierzgać nogami, które wisiały delikatnie nad ziemią. Krew
powoli odpływała mi z twarzy. Czułam wręcz jak blednę. -Masz jednak
szczęście, że Hayden sporo za Ciebie zapłacił i pewnie byłby wściekły
gdybyś nagle zniknęła z klubu. Tym razem nic Ci nie zrobię, ale za
kolejną niesubordynację, najpierw zabiję Mary, a potem Ciebie[/b]-
powiedział mi do ucha i na szczęście puścił mnie. Znów osunęłam się po
ścianie. Prosto w kałużę krwi. Mike nic nie zrobił z tym. Po prostu
wyszedł. Leżałam tak jakbym już była martwa. Łzy mieszały się z krwią.
Czułam charakterystyczny metaliczny smak w ustach. Oddychałam głośno i
mocno. Hiperwentylacja była najlepszym określeniem tego wszystkiego.
Potem znów otworzyły się drzwi. Przestraszona skuliłam się. Za chwilę
usłyszałam cichy pisk. Dziewczęcy głos coś do mnie mówił, ale ja już nie
kontaktowałam. Słyszałam jak przez mgłę swoje imię, wzrok mi
szwankował. Wszystko było takie zamazane. Nie wiedziałam co się ze mną
dzieje. Potem była już tylko przytłaczająca moją posturę ciemność.
***
Nie
wiem ile byłam nie przytomna, ale kiedy się ocknęłam siedziała przy
mnie Mary. Miała zapuchnięte oczy. Musiałą płakać. Spojrzałam za okno.
Było ciemno. Głowa mnie bolała jakbym co najmniej kamieniem w nia
dostała. Jęknęłam głucho. Podniosłam się na łokciu. Dziewczyna patrzyła
na mnie przepraszającym wzrokiem.
-Ile byłam nie przytomna?-
zapytałam. Jak Hayden wychodził ode mnie była północ. Potem tamte
wydarzenia... Skoro było ciemno musiałam być nie przytomna cały dzień, a
ten sukinsyn nawet po pogotowie nie zadzwonił. Mary spojrzała na mnie
załamana.
-Cały dzień. Mike powiedział, że jak się obudzisz mam Ci
przekazać, że przez kilka dni będziesz tylko kelnerką[/b]- westchnęła
dziewczyna. Skoro nie wypytywała mnie o co poszło to oznaczało, że Mike
musiał jej powiedzieć. A skoro miałam przerwę w prostytucji to pewnie
moja twarz wyglądała okropnie. Przynajmniej będę miała troszeczkę
wolnego.
Nic nie odpowiedziałam. Wstałam tylko z łóżka i ubrałam
uniform baru czyli szorty, czarny stanik i czerwona czapka z daszkiem.
Mary już dawno była ubrana. Weszłam jeszcze do łazienki chcąc zobaczyć
jak się prezentuję. Wyglądałam cholernie źle! Podbite oko, opuchnięta
twarz, masa siniaków i rozcięta warga. Nałożyłam makijażu, żeby zasłonił
to co najgorsze. Zresztą w klubie ciemno było, więc nikt pewnie nie
zauważy, ze coś jest nie tak.
Razem z Mary zeszłyśmy do baru.
Chodziłyśmy z drinkami po pomieszczeniu. Mike wkręcił, że jestem
obłożnie chora i nie mogę śpiewać, bo największą uwagę zwraca na zdrowie
pracowników. Zaśmiałam się jak głupia. Kilku ludzi spoglądało na mnie
ze zdziwieniem, ale ja po prostu ryszał przed siebie z tacą pełną
drinków i piw. Nie minęła chwila a taca była pusta. Wracałam do baru po
koleją porcję trunku, kiedy na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę do góry
co było największym błędem na świecie.
-Co Ci się stało?- usłyszałam
pytanie. Kiedy spuściłam głowę, On złapał mnie za brodę i uniósł ku
górze. Przyglądał sie temu co zgotował mi wczoraj Mike. Widziałam w jego
oczach ból, strach, złość i coś jeszcze, tylko nie umiałam tego
zlokalizować.
-Nic- szepnęłam. Oczywiste, że kłamałam. Przecież nie
powiem mu prawdy. Choć pewnie już sam się domyślił co się stało. Miałam
rację. Jeszcze chwilę się mi przyglądał, a potem warknął:
-Zabiję sukinsyna
Złapałam go za ramię, przyciągając do siebie. Nie wiedziałam skąd u mnie taki odruch. Wtuliłam się w niego.
-Hayden,
jeżeli coś powiesz to ja dostanę- powiedziałam. Oczywiście, że mu nie
powiedziałam, ze Mike pobił mnie, bo On interweniował. Chłopak objął
mnie, a po chwili poczułam jak wsuwa mi coś pod materiał spodenek. Coś
zimnego i metalicznego. Spojrzałam na swoje szorty. Zobaczyłam telefon.
Spojrzałam na chłopaka pytająco.
-Chcę pomóc Tobie i Mary, ale
musicie współpracować- powiedział. Uśmiechnęłam się szeroko do niego.
Był taki kochany. Pokiwałam potakująco głową, wsuwając komórkę jeszcze
głębiej, żeby mi nie wypadła, ale żeby też nikt jej nie zauważył. -Muszę
iść, bo Mike nie pała do mnie miłością- powiedział chłopak. No tak. Nie
dziwiłam się. Zresztą pewnie gdyby zobaczył teraz mnie i Hayden'a
dostałby jakiejś apopleksji, a wtedy mogłam żegnać się z życiem. Chłopak
jak nagle się zjawił, tak nagle zniknął. Jednak zanim rozpłyną się
wśród tłumu, ucałował mój policzek.
Resztę wieczoru biegałam jak
debilka, zadowolona i uradowana tym wszystkim. Po skończonej pracy
padłam na łóżko jak kawka. Telefon leżał pod poduszką. Nawet Mary o nim
nie powiedziałam. Nagle poczułam wibrację. Moja przyjaciółka spała, więc
spokojnie wyjęłam telefon. Uśmiechnęłam się widząc wiadomość.
Masz wiadomość od: Hayden
Słodkich snów księżniczko ;*
Wiadomość wysłana do: Hayden
Dziękuję. Mam nadzieję, że się niedługo zobaczymy...
Masz wiadomość od: Hayden
To nastąpi szybciej niż myślisz, dobranoc ;)
Wiadomość wysłana do: Hayden
Dobranoc <3
Nie
miałam bladego pojęcia o co może mu chodzić, ale czułam, że On nigdy
nie rzuca słów na wiatr. Miałam nadzieję, ze niedługo znów zobaczę jego
ciemne loczki i zielone oczy. Zasnęłam myśląc o Nim. Nawet nie
wiedziałam, że zaprząta mi ciągle swoją osobą moje myśli, a co najlepsze
prawdopodobnie serce i duszę...
BOSKIE!!!!! Czekam na kolejną część^^
OdpowiedzUsuńwcale nie takie boskie xd
OdpowiedzUsuńZ tymi smsami przesadziłaś :D chłopaki tak nie piszą :D chyba xd
OdpowiedzUsuńNie będę się ciągle powtarzała, że to BOSKIE opko :D
P.s te gwiazdy tak przeszkadzają w czytaniu że to głowa mała xd